Skip to content

Wielka Sobota 04.04.2026

Wielka Sobota

To szczególny dzień ciszy całego Kościoła, która ma nas wszystkich skoncentrować na grobie Chrystusa i przygotować na radość Zmartwychwstania. Nawiedzamy w tym dniu Grób Pański i czuwamy na modlitwie przed Jezusem obecnym w Najświętszym Sakramencie. Nie można tego dnia sprowadzić tylko do wizyty w kościele w celu poświęcenia pokarmów. Niech będzie ona okazją do osobistej modlitwy przed grobem Zbawiciela. W wieczornej zaś celebracji Wigilii Paschalnej winniśmy licznie wziąć udział.

ŚWIĘCENIE POKARMÓW

Odbywa się w Wielką Sobotę przed południem w kościołach lub przy przydrożnych krzyżach. W obecnych czasach winniśmy pokarmy, jakie nabywamy do spożycia, obficie kropić święconą wodą. Jesteśmy świadomi, że wiele z nich zawiera szkodliwe dla zdrowia składniki, że są wyprodukowane nie z troską o zdrowie ludzi, lecz dla pomnożenia zysku. Dlatego prośmy Boga, Źródło Życia, by chronił nas od chorób powodowanych przez spożywane pokarmy. Z okazji poświęcenia pokarmów nie zapomnijmy o złożeniu ich części (lub ofiary) na rzecz ludzi cierpiących niedostatek.

WIGILIA PASCHALNA W WIELKĄ NOC

Wigilia Paschalna to celebracja przejścia (paschy) ze śmierci do nowego życia przez zmartwychwstanie. Odprawiana powinna być przed północą, tj. w sobotę późnym wieczorem i należy już do Niedzieli Zmartwychwstania. Nabożeństwo składa się z pięciu zasadniczych części:

1. Obrzęd światła, na który składają się: poświęcenie ogniska, zapalenie paschału i uroczyste wniesienia go do świątyni z trzykrotnym oznajmieniem: ŚWIATŁO CHRYSTUSA .

Na koniec tej części śpiewa się Exultet – przepiękną pieśń na cześć światła, którym jest Chrystus.

2. Liturgia Słowa – szczególnie bogata w tym dniu (8 czytań) – ma nam przypomnieć najważniejsze momenty z historii zbawienia, zwłaszcza przejście ludu Izraela przez Morze Czerwone (Wj 14-15). Ewangelia opowiada o odkryciu w wielkanocny poranek przez niewiasty pustego grobu Chrystusa.

3. Po homilii następuje poświęcenie wody chrzcielnej, które kończy się odnowieniem przyrzeczeń sakramentu chrztu św. W niektórych parafiach w tym momencie udziela się chrztu św., zwłaszcza osobom dorosłym.

4. Liturgia Eucharystyczna tej nocy jest wielkim dziękczynieniem za wydarzenia paschalne, do Komunii św. winni przystąpić wszyscy.

5. Po Mszy św. wyrusza procesja rezurekcyjna, która jest uroczystą proklamacją zmartwychwstania Chrystusa i wezwaniem całego stworzenia do wielbienia Go za wszystko, co dla nas uczynił.

Fotorelacja: Koronka do Miłosierdzia Bożego, Liturgia Wielkiej Soboty

https://drive.google.com/drive/folders/1-EjGIPan9W7zeEZ3FkooL0WfjS0rHYxO?usp=sharing

Wielki Piątek 03.03.2026

Liturgia Męki Pańskiej

Wielki Piątek to dzień, który przypomina nam cierpienie, ukrzyżowanie i śmierć Zbawiciela. Jezus ofiarował się za nas, bo taka była Jego wola. Nikt Go nie przymusił do podjęcia zbawczej męki i nikt w całym jej przebiegu nie miał tak naprawdę nad Nim władzy – ani Annasz, ani Kajfasz, ani Piłat, czy też zamęczający Go żołnierze rzymscy. Dlatego uczestnicząc w dzisiejszej liturgii, nie mamy pozostać jedynie współczującym widzem, dajmy znak naszej wiary i stańmy pod Krzyżem, by prosić o miłosierdzie i przebaczenie dla siebie i całego świata. Popatrzmy także na Krzyż z miłością i dziękczynieniem, bo w Jego otwartych ramionach jaśnieje miłość Boga.

Odkryty ołtarz przypomina nam, że Kościół nie sprawuje dzisiaj Eucharystii. Ołtarz ogołocony przypomina nam również uniżenie Chrystusa i odarcie Go z wszelkiej godności dla naszego wywyższenia.

Liturgia Wielkiego Piątku składa się z czterech części:

  1. Liturgii Słowa, która przypomina nam cierpienie Chrystusa zapowiedziane przez proroka Izajasza. Wysłuchamy opisu Męki Pańskiej w relacji bezpośredniego świadka św. Jana, a słowa Listu do Hebrajczyków pomogą nam zrozumieć sens śmierci Chrystusa, „który stał się przyczyną zbawienia dla wszystkich”. Liturgię Słowa zakończy uroczysta modlitwa powszechna, w której będziemy się modlić za wszystkich ludzi, bo za wszystkich umarł Chrystus.
  2. Szczególnie podniosła jest druga część liturgii – adoracja Krzyża. Wnosimy i odsłaniamy Drzewo Krzyża, na którym zawisło Zbawienie Świata. Całujemy Krzyż i klękamy przed nim, by podziękować za zbawczą mękę Zbawiciela, a także za przebaczenie grzechów, które z Krzyża ofiarował nam Chrystus. W czasie Adoracji Krzyża śpiewamy pieśni i jest to nasza modlitwa, przez którą wyrażamy naszą miłość i wdzięczność do Ukrzyżowanego.
  3. Komunia Święta – stanowi trzecią część liturgii Męki Pańskiej. Łączy nas ona z Wielkim Czwartkiem – dniem ofiary bezkrwawej, gdy Chrystus w znakach sakramentalnych uobecnił i uprzedził swoją krwawą ofiarę na Drzewie Krzyża. Przyjmując Ciało Pana łączymy się także duchowo z ofiarą Jego krzyża i Jego zwycięstwa.
  4. Na zakończenie liturgii zaniesiemy Najświętszy Sakrament do „Bożego Grobu”, aby tam trwać w adoracji i oczekiwać na radość Zmartwychwstania.

Dzisiejsza liturgia rozpoczyna się od procesji, w całkowitej ciszy. Kapłan ubrany w szaty liturgiczne koloru czerwonego, na znak cierpienia i krwi, a także królewskiej godności Chrystusa, podejdzie do ołtarza i upadnie na twarz. Ten gest oznacza nasze upokorzenie i bezsilność wobec śmierci Chrystusa, której przyczyną były nasze grzechy, ale również oznacza smutek i ból Kościoła. W czasie , gdy kapłan będzie modlić się leżąc krzyżem, my wszyscy będziemy modlić się w postawie klęczącej, prosząc Pana o miłosierdzie dla siebie i innych.

Fotorelacja z całego dnia:

https://drive.google.com/drive/folders/1rnlhUTID2G6IeoFgGR0Yktir69NGAvoh?usp=sharing

Wielki Czwartek 02.04.2026

Dzisiejszą liturgią rozpoczynamy Święte Triduum Paschalne – trzy dni, podczas których uobecniamy największe wydarzenia historii zbawienia – mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Uczestnicząc w liturgii tych dni będziemy wraz z Chrystusem podążać Jego paschalną drogą od Wieczernika przez Krzyż, aż do zwycięskiego Zmartwychwstania.

Wielki Czwartek to pamiątka Wieczerzy Pańskiej – Ostatniej Wieczerzy Starego Testamentu i Pierwszej Nowego. Ten dzień przypomina nam pokorną służbę Chrystusa, który umył nogi swoim uczniom i pozostawił im przykazanie miłości. Jest to także dzień ustanowienia Eucharystii i Sakramentu Kapłaństwa.

Liturgia rozpoczyna się od uroczystej procesji wejścia. W tej procesji idzie cała służba liturgiczna i wszyscy kapłani, którzy w tym dniu koncelebrują Mszę Świętą, gdyż jest to jedyna Eucharystia sprawowana dzisiaj w pełni znaków w naszej wspólnocie parafialnej. Koncelebra jest wyrazem jedności kapłaństwa. W tym dniu otaczamy naszych księży szczególną modlitwą, by wiernie wypełniali wezwanie Chrystusa.

Eucharystia zobowiązuje nas do pomocy ubogim! By przyjmować w prawdzie Ciało i Krew Chrystusa za nas wydane, musimy dostrzegać Chrystusa w najuboższych, Jego braciach.

Na koniec liturgii przenosimy Najświętszy Sakrament do Kaplicy Wystawienia (tzw. Ciemnicy), aby tam trwać na modlitwie, dziękując Panu za Jego obecność, za Jego ofiarę, za Jego miłość i służbę wobec nas. Obnażenie ołtarza, które nastąpi po liturgii, ma nam przypomnieć całkowite uniżenie Chrystusa, Jego ogołocenie i wprowadzić nas w pobożny nastrój Wielkiego Piątku.

Fotorelacja wykonana przez Włodzimierza Cieślę: https://drive.google.com/drive/folders/1z7HWStf79fLH0dr2bo8bJi9n2DvohGOt?usp=sharing

Skrót wideo z kazaniem (audio) ks. Jacka Ponikowskiego:

Wielki Tydzień – Niedziela Palmowa 29.03.2026

Idziemy za Jezusem jak uczniowie

Co czyni nas chrześcijanami? Zapis w księdze chrztów? Pielęgnowanie zwyczajów religijnych? Przywiązanie do tradycyjnych wartości i konserwatywny sposób myślenia o świecie?

Papież Benedykt XVI, a za nim papież Franciszek, odpowiadają na to pytanie tak: „U początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei; jest natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie” (Deus caritas est, 1). Formalna przynależność do Kościoła poprzez chrzest i przyjęcie innych sakramentów nie wystarczy, jeśli nie są one traktowane poważnie i jeśli w pewnym momencie życia nie nastąpi nawrócenie serca i umysłu.

To, co czyni ochrzczonego chrześcijaninem, to osobiste oddanie się Chrystusowi. Kiedy zostaliśmy ochrzczeni, Bóg powiedział każdemu z nas: „Tak, przyjmuję cię jako mojego syna lub moją córkę”. Trzeba, aby i w naszym życiu przyszedł taki moment, kiedy powiemy Chrystusowi: „Tak, Jezu, przyjmuję Cię jako mojego Zbawiciela, mojego Pana, mojego Króla i oddaję Ci moje życie”.

Idziemy dzisiaj w procesji za Jezusem. Należymy do uczniów, którzy w ten sposób wyrażają radość z poznania Jezusa, z bycia Jego przyjaciółmi. Ta radość jest wyrazem naszego opowiedzenia się za Jezusem i naszej gotowości, by iść z Nim, dokądkolwiek nas prowadzi. To „pójście za Chrystusem” opisuje całość chrześcijańskiej egzystencji – uczeń idzie za mistrzem. A co to w praktyce oznacza „iść za Chrystusem”?

Dla papieża Benedykta XVI pójść za Chrystusem to przede wszystkim przemiana wewnętrzna.

„Chodzi o to, by nie być już zamkniętym w sobie i uznać samorealizację za główny cel swojego życia. Chodzi o dobrowolne poddanie się drugiemu – dla prawdy, dla miłości, dla Boga, który idzie przede mną w Jezusie Chrystusie i wskazuje mi drogę. Chodzi o fundamentalną decyzję, by nie postrzegać zysku i korzyści, kariery i sukcesu jako ostatecznego celu mojego życia, lecz uznać prawdę i miłość za jego prawdziwe kryteria. Chodzi o wybór: żyć tylko dla siebie czy oddać się – i to czemuś większemu. I pamiętajmy, że prawda i miłość nie są abstrakcyjnymi pojęciami, lecz w Jezusie Chrystusie nabierają osobowego kształtu. Jeśli za Nim podążam, oddaję się służbie prawdzie i miłości. Tracąc siebie, odnajduję siebie”.

Z kolei świecki chrześcijanin, amerykański polityk Mark Hatfield, na pytanie, co oznacza „iść za Chrystusem”, odpowiada tak:

„Nie mogłem żyć dalej tak, jak dotychczas; chodzić do kościoła, bo zawsze chodziłem. Albo Chrystus jest Bogiem, Zbawicielem i Panem, albo nie. A jeśli jest, to musi mieć cały mój czas, całe moje oddanie, całe moje życie”.

Idziemy dziś za Jezusem w procesji. Nasze wewnętrzne oddanie znajduje wyraz w naszej postawie zewnętrznej. Tak też jest w codziennym życiu: Iść za Mistrzem to trwać w Jego obecności – na liturgii i w osobistej modlitwie. Iść za Mistrzem to mieć przed oczyma Jego postać, patrzeć na Jego zachowanie i słuchać Jego słów.

Kto Mu się powierzy i pozwoli Mu pokierować swoim życiem, stanie się narzędziem w Jego ręku. A wtedy zbawcza misja Chrystusa, który pierwszy oddał za nas swoje życie, umierając z miłości na krzyżu, będzie w naszym życiu kontynuowana.

Źródło: slowo.redemptor.pl

Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego w naszym Kościele 25.03.2026

25 marca Kościół obchodzi uroczystość Zwiastowania Pańskiego. Tego dnia tradycyjnie podejmuje się Duchową Adopcję Dziecka Poczętego.

Modlitwa za życie przez dziewięć miesięcy

Duchowa adopcja dziecka poczętego to dobrowolne zobowiązanie do codziennej modlitwy w intencji jednego dziecka, którego imię zna tylko Bóg.

Osoba podejmująca adopcję przyrzeka, że przez dziewięć miesięcy – czyli symboliczny czas trwania ciąży – będzie otaczała je modlitwą, prosząc o ocalenie jego życia oraz o szczęśliwe narodziny i dobre życie po przyjściu na świat.

Jak wyjaśnia s. Joanna Cybułka z Centralnego Ośrodka Duchowej Adopcji na Jasnej Górze, jest to modlitwa za dziecko, które „z woli Bożej się poczęło i potrzebuje duchowego wsparcia w okresie życia prenatalnego”. Osoba modląca się towarzyszy mu duchowo przez cały czas jego rozwoju w łonie matki.

Choć duchową adopcję można rozpocząć w dowolnym dniu roku, to właśnie uroczystość Zwiastowania Pańskiego jest najczęściej wybieranym momentem. Wtedy dziewięciomiesięczna modlitwa kończy się w wigilię Bożego Narodzenia – tak jak dziewięć miesięcy dzieli moment zwiastowania Maryi od narodzin Jezusa.

Tego dnia w naszym Kościele przystąpiło do duchowej adopcji dziecka poczętego około 60 parafian:

Jak podjąć duchową adopcję?

Adopcję można rozpocząć podczas wspólnej modlitwy w parafii, ale także prywatnie – w domu. Najważniejszym momentem jest złożenie przyrzeczenia.

Wierny wypowiada słowa modlitwy, w której oddaje Bogu jedno nieznane dziecko i zobowiązuje się modlić za nie przez dziewięć miesięcy.

Treść przyrzeczenia brzmi:

Najświętsza Panno, Bogarodzico Maryjo, wszyscy Aniołowie i Święci, wiedziony(a) pragnieniem niesienia pomocy nienarodzonym, postanawiam mocno i przyrzekam, że od dnia (…) biorę w duchową adopcję jedno dziecko, którego imię jedynie Bogu jest wiadome, aby przez dziewięć miesięcy modlić się o uratowanie jego życia oraz o sprawiedliwe i prawe życie po urodzeniu. Amen.

Od tego momentu rozpoczyna się codzienna modlitwa.

Jak wygląda codzienna modlitwa?

Osoba podejmująca duchową adopcję zobowiązuje się każdego dnia do trzech rzeczy:

  • odmówienia jednej dziesiątki różańca,
  • odmówienia specjalnej modlitwy w intencji dziecka,
  • ewentualnie podjęcia dodatkowego dobrowolnego postanowienia (np. małego wyrzeczenia).

Treść modlitwy odmawianej codziennie jest prosta:

Panie Jezu, za wstawiennictwem Twojej Matki Maryi, która urodziła Cię z miłością, oraz za wstawiennictwem św. Józefa, „Człowieka Zawierzenia”, który opiekował się Tobą po urodzeniu, proszę Cię w intencji tego nienarodzonego dziecka, które znajduje się w niebezpieczeństwie zagłady i które duchowo adoptowałem. Proszę, daj rodzicom tego dziecka miłość i odwagę, aby zachowali je przy życiu, które Ty sam mu przeznaczyłeś. Amen.

Jeśli ktoś zapomni o modlitwie któregoś dnia, tradycja zachęca, by po prostu przedłużyć zobowiązanie o jeden dzień.

Uroczystość Zwiastowania Pańskiego i Dzień Świętości Życia 25.03.2026

Kościół katolicki 25 marca obchodzi uroczystość Zwiastowania Pańskiego, czyli przyjście archanioła Gabriela do Maryi i ogłoszenie jej, że za sprawą Ducha Świętego pocznie Syna Bożego. W Kościele wschodnim uroczystość wprowadzono w V w., a na Zachodzie w VI w.

Opis Zwiastowania znajdujemy nie tylko w Ewangelii, ale także w Koranie, w którym Maryja wymieniona jest z imienia jako jedyna kobieta. Z kolei Jezus uznawany jest w islamie za proroka.

Na słowach archanioła Gabriela skierowanych do Matki Bożej opiera się jedna z najbardziej popularnych modlitw w Kościele „Zdrowaś Maryjo” (Pozdrowienie Anielskie), która stanowi m.in. integralną część różańca. Kościół przywołuje także tajemnicę Zwiastowania Pańskiego codziennie podczas odmawianej o godz. 12.00 modlitwy „Anioł Pański”.

Uroczystość Zwiastowania została wprowadzona w Kościele wschodnim w V w. Na Zachodzie przyjęła się za czasów papieża św. Grzegorza Wielkiego, który zmarł w 604 r. Święto w Konstantynopolu potwierdzono w VI w., w Antiochii pod koniec VI w., a w Jerozolimie w I połowie VII w.

Od początku uroczystość była uważana za święto Pańskie. Znakiem tego jest m.in. decyzja papieża św. Sergiusza I (687-701), który polecił, aby w święto Zwiastowania, podobnie jak w święto Ofiarowania Pana Jezusa, Narodzenia i Zaśnięcia Maryi – wychodziła procesja z litanią z kościoła św. Hadriana do Bazyliki Matki Bożej Większej.

W IV w. w Nazarecie na miejscu, gdzie według tradycji miał stać domek Świętej Rodziny, powstała Bazylika Zwiastowania Pańskiego. Wzniósł ją Żyd Józef z Tyberiady, który przeszedł na chrześcijaństwo. Krzyżowcy na tym miejscu wystawili większą i bardziej okazałą bazylikę, która przetrwała do 1955 r., kiedy franciszkanie wystawili nową, w obecnym kształcie.

Mimo wysokiej rangi liturgicznej w uroczystość Zwiastowania Pańskiego katolicy nie są zobowiązani do uczestniczenia w mszy św. Jeśli przypada ona w piątek, wówczas są zwolnieni z zachowania wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych.

W odpowiedzi na wezwanie papieża Jana Pawła II Episkopat Polski w 1998 r. uroczystość Zwiastowania Pańskiego ustanowił Dniem Świętości Życia.

V Niedziela Wielkiego Postu 22.03.2026

Wspólnota Kościoła w V Niedzielę Wielkiego Postu otrzymuje ważne słowo o nadziei mającej swoje źródło w Jezusie Zmartwychwstałym. Chodzi tu o jeden z ostatnich znaków uczynionych przez Jezusa przed Jego śmiercią, jakim było przywrócenie do życia Łazarza. To właśnie po tym znaku przywódcy religijni podjęli decyzję o pojmaniu i straceniu Jezusa.

W historii wskrzeszenia Łazarza padają niezwykle przejmujące słowa wypowiedziane do Jezusa przez Martę: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł” (J 11,21). Te słowa, wypowiedziane przez pełną cierpienia i żalu siostrę zmarłego, są z jednej strony wołaniem cierpiącego człowieka, a z drugiej – paradoksalnie – pewnym aktem wiary. Można by nawet powiedzieć, że są skargą człowieka, która jednocześnie staje się modlitwą skierowaną do Boga. Jakby Marta chciała powiedzieć innymi słowy: wierzę, że mogłeś go i nas od tego zachować, oraz wierzę, że także teraz Twoja obecność tutaj może wszystko odmienić.

Historia wskrzeszenia Łazarza to nie tylko miejsce objawienia się chwały Boga, który jest Panem życia i śmierci. To także przestrzeń, w której każdy może odnaleźć siebie i swoją historię, związaną z doświadczeniem bólu, a może także rozczarowaniem, słabą wiarą, poczuciem niewysłuchanych modlitw lub nawet nieobecności Boga. Dobrze, że są takie miejsca w Piśmie Świętym, gdzie mogą ujawnić się takie uczucia – stają się one przestrzenią i zaproszeniem, aby wypowiedzieć je przed Bogiem.

Często w naszym życiu spotykamy podobne momenty krytyczne. Są one związane ze stratą kogoś bliskiego, ciężką chorobą, trudną relacją, utratą czegoś ważnego czy brakiem sensu życia. Bardzo często rodzi się w nas przekonanie, że na pomoc jest już za późno, że pewne sytuacje są wręcz nieodwracalne. Takie doświadczenie może jednak stać się częścią drogi wiary. Marta, w samym środku kryzysu, który ją spotkał, spotyka Jezusa. Wychodzi do Niego i rozmawia z Nim. Mówiąc słowa: „Panie, gdybyś tu był” (J 11,21). , szuka sensu w całej tej sytuacji. Jednocześnie jest przekonana, że obecność Jezusa nada sens temu, czego nie rozumie.

Tak jak w historii Łazarza leżącego w grobie Jezus woła: „Łazarzu, wyjdź na zewnątrz” (J 11,43). , tak zwraca się do nas w momentach trudnych. Chce, aby historia przywrócenia zmarłego do życia uczyła nas, że sytuacje graniczne nie muszą oznaczać końca, że to, co martwe, może być ożywione i że Bóg potrafi otworzyć każdy grób człowieka. Najczęściej takim grobem w naszym życiu staje się miejsce bólu i doświadczenia kresu.

My także możemy wołać za Martą: „Panie, gdybyś tu był” (J 11,21) – w sytuacji „grobu” wiary, utraconej nadziei, poczucia sensu życia i w każdym innym momencie, gdy to, co nas spotyka, jest jakby bez życia lub przypomina grób. Jest to niezwykle ważne, bo – jak powiedział papież Benedykt XVI:

Bóg stworzył człowieka dla zmartwychwstania i dla życia, i ta prawda nadaje autentyczny i definitywny wymiar ludzkiej historii, ich życiu osobistemu i ich życiu społecznemu, kulturze, polityce i ekonomii. Pozbawiony światła wiary cały wszechświat zostaje zamknięty w grobie bez przyszłości, bez nadziei” (Orędzie na Wielki Post 2011).

Historia wskrzeszenia Łazarza to historia, w której choroba i śmierć człowieka nie są ostatnim słowem Boga ani końcem ludzkiej historii. W Bogu są raczej początkiem, ponieważ On – Pan życia – patrzy dalej niż człowiek i przypomina, że jest zawsze obecny w naszym życiu oraz działa także w najtrudniejszych wydarzeniach. Tylko Bóg może przemienić najciemniejsze momenty w miejsce, gdzie rodzi się światło. Nawet jeśli po ludzku wszystko wydaje się już całkowicie stracone, On może wszystko odnowić i przywrócić do życia.

Źródło: slowo.redemptor.pl

IV Niedziela Wielkiego Postu 15.03.2026

Drodzy!

1. Jezus ujrzał człowieka niewidomego od urodzenia. Nie dostrzegli go uczniowie, ale Jezus. I dostrzegł go wtedy, kiedy wychodził ze świątyni, czyli kiedy wychodził z modlitwy. Modlitwa bowiem oczyszcza oczy i serce. Kto się modli, widzi lepiej i widzi więcej. Zagląda w miejsca, gdzie nie zaglądają ci, którzy się nie modlą. Widzi też to, czego nie widzi ten, kto się nie modli. Oczywiście, ktoś taki może zauważyć swoje lub czyjeś nieszczęście, ale nie będzie wiedział, co z nim zrobić, jak zareagować, jak rozwiązać problem.

Jezus widzi niewidomego i się nie przeraża, bo pełen jest miłości Ojca, z którym rozmawiał na modlitwie w świątyni. Modlitwa ma w sobie wielką siłę. Ci, którzy jej nie posiadali, mogli jedynie oceniać to, co było wokół, dostrzegać chorobę, ślepotę nieszczęśnika, ale nie byli w stanie mu pomóc. Niewidomy nie krzyczy. Nie wzywa pomocy. Nie użala się nad sobą. Nikogo też nie obwinia. Zachowuje się, jakby pogodził się ze swoim nieszczęściem. Oceniają natomiast inni. Pytają, czy zgrzeszył on, czy jego rodzice. Chcą doszukać się działania Boga w tym, co spotkało nieszczęśnika. Czy chcieli mu pomóc, zanim go osądzili? Czy zanim przykleili mu etykietkę grzesznika (lub grzesznych rodziców), chcieli mu pomóc? Łatwiej osądzać, niż pomagać. Łatwiej szufladkować ludzi, niż uwalniać z zaszufladkowania. Tak postępuje człowiek. A jak zachowuje się Bóg? Co czyni Jezus?

2. Jezus nie ocenia. Nie potępia. Mówi wprost: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale [stało się tak], aby się na nim objawiły sprawy Boże. Są sprawy przykre, które nas spotyka ją, nieszczęścia, choroby i nie zsyła ich Bóg. Nie pochodzą one od Niego, chociaż niekiedy obwiniamy Go o nie. Są one jedynie okazją, aby objawiła się przez nie Jego wszechmocna dobroć. Bóg nie jest źródłem nieszczęść, które nawiedzają nas lub świat. Przeciwnie, On jest źródłem życia, dobra, radości, przebaczenia, siły, zdrowia itd. Jezus przyszedł do nas, aby leczyć nasze słabości, przy wracać nam zdrowie, nadzieję, ufność, że możemy być lepsi i że świat może być lepszy, chociaż ciut-ciut. Jezus przyszedł, aby otworzyć nasze oczy, byśmy byli zdolni widzieć, co jest dobre, a co złe, byśmy wiedzieli, co czynić, a czego unikać.

Otwiera nasze oczy, abyśmy widzieli siebie i innych, jak bardzo jesteśmy potrzebni jedni dla drugich, ale też jak bardzo się krzywdzimy, kiedy zamykamy oczy na Boga i nie przestrzegamy Jego przykazań. Spotkanie z takim Bogiem zmienia wszystko. Zmienia moje życie, moje patrzenie na siebie i na drugich, patrzenie na świat. Może nie widzę w sobie nic dobrego, pogardzam sobą, odrzucam siebie. Może wręcz prześladuje mnie pokusa, aby skończyć z życiem? A może nie dostrzegam wokół przyjaciół, ale samych wrogów? Może przestałem widzieć wokół siebie ludzi życzliwych? Może ktoś zawiódł mnie w miłości i postanowiłem, że już więcej nikogo nie pokocham? I wtedy obok staje Jezus. I nie osądza mnie. Nie mówi mi, że źle robię, myślę. On po prostu o t w i e r a moje oczy, które były niewidome i dlatego nie dostrzegałem wielu ważnych, pięknych spraw. Nie widziałem wokół siebie wielu do brych, życzliwych, delikatnych w miłosierdziu ludzi. Kiedy się modlę, otwierają się moje oczy. Nie tylko widzę lepiej, ale wręcz widzę na nowo.

3. Jezus splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny. Ślepy nie prosił Jezusa, aby to zrobił, aby go uleczył. Jezus uczynił to sam z siebie, poruszony miłością. Zniżył się do samej ziemi. Był gotów pobrudzić się, aby przyjść z pomocą potrzebującemu. Czytamy w Księdze Rodzaju, że Stwórca ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia (Rdz 2, 7). Teraz uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, jakby na nowo tchnął w niego ducha życia, Ruah, jak wtedy, kiedy stwarzał Adama. Następnie powiedział do niewidomego: Idź, obmyj się w sadzawce Siloam. Bóg nawraca serce. Dotyka tego, co istotne, co najważniejsze. Resztę uczynić może człowiek. Bóg nie chce pozbawiać mnie zasług. Ale owszem, liczy na moją współpracę. Wie bowiem, że stać mnie na wiele, ale potrzebuję kierownictwa. Mądry i dobry Bóg mówi więc, co mam czynić, aby odzyskać sens życia, sens poświęcenia, pracy, miłości, ale też cierpienia, nieszczęść, które spotykają mnie lub świat. Chrystus mówi do mnie: „Idź, obmyj się w sakramencie przebaczenia, sakramencie miłosierdzia, a będziesz widział i będziesz mieć moc życia”. Taki jest nasz Bóg: gotów się pobrudzić, aby tylko uczy nić mnie zdrowym i szczęśliwym, aby wprowadzić mnie na nowo na drogę życia, aby przywrócić światło oczom mojego serca. Każdy człowiek jest złożony z ziemi i nieba. Jest w nim coś z błota i z boskiej śliny. Dopiero w złożeniu ich zaczyna widzieć i żyć życiem autentycznym. Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła. Panie! Bądź światłem na drodze mojego życia!