Umiejętność darowania win jest istotną zdolnością ucznia Chrystusa. Właśnie tym się dziś zajmiemy. W dawnych zakonach obowiązywało pozdrowienie: Memento mori (pamiętaj, że umrzesz). Mnisi, mobilizując się do życia w łasce, przypominali sobie o sądzie Bożym przy końcu życia. Podobnie Syrach w dzisiejszym pierwszym czytaniu uporczywie zachęca nas do odpuszczenia winy bliźniemu. Żywienie do drugiego człowieka złości, gniewu czy knucie planów zemsty są nazwane obrzydliwościami. Strasznie się czujemy, gdy próbuje nas opanować nienawiść. Pytamy: co się ze mną dzieje? A inni dociekają: gdzie się podział ten sympatyczny i życzliwy człowiek? Nienawiść to potworna siła, która może obrócić kochające serce w lodowaty kamień.
Syrach trzeźwo rekomenduje pamięć o ludzkiej kondycji i spojrzenie na naszą śmierć, owo memento. Aby szukać miłosierdzia u Boga, trzeba mieć go najpierw dla bliźniego, gdyż podobnie jak on jesteśmy ułomnymi śmiertelnikami. Gdy będziemy prosić o przebaczenie, zostaniemy zagadnięci o nasz poziom łaskawości wobec takich jak my. Modlitwa Ojcze nasz prośbę o chleb łączy nierozerwalnie z błaganiem o miłosierdzie. Tak jak codziennie potrzebujemy pożywienia, tak równie często wymagamy łaski odpuszczenia win. O tym, jak trudne to bywa, świadczy Jezusowa przypowieść. Król darowuje niewyobrażalny dług pierwszemu słudze, mimo że ten prosi tylko o rozłożenie go w ratach. Słuchacze mogli nawet zaśmiać się na początku przypowieści – takiego skarbu pewnie nie miał nawet król, a cóż dopiero sługa. Pan Jezus celowo używa tak niebotycznej ilości. Talent to od 24 do 34 kg, razy 10 tys., to daje kilkaset ton srebra! Dzisiejsza wartość to jakieś 2 mld zł. Dług nie do pomyślenia i nie do oddania dla zwykłego człowieka. Tak jak nie do oddania, nie do „spłacenia”, są nasze indywidualne i mierzone w skali całej ludzkości długi, czyli winy wobec Boga. Nikt z nas nie jest w stanie sam „odpracować” swojego długu, dlatego potrzebujemy miłosierdzia. A ono z kolei jest uzależnione od gotowości do darowania „długów” innym, jest do niej proporcjonalne. Nie miał tej umiejętności pierwszy dłużnik, gdyż otrzymawszy niebywałą łaskę, nie był w stanie darować koledze w potrzebie marnych 100 denarów – 100 dniówek pracy, dziś to może kilkanaście tysięcy zł. Stosunek pierwszego długu do drugiego to – uwaga! – wartość mniej więcej 600 tys. do 1. Dlatego brak litości w obliczu doznania gigantycznej szczodrości poskutkuje przerażającą karą pod czujnym okiem kata. Wielką siłą jest przebaczenie, darowanie win. Uspokaja, swoiście uwalnia od bolesnej przeszłości, naprawia relacje, otwiera na Boga i na człowieka.
Gdy odwiedziliśmy chorego, widzieliśmy, że jest spięty i nerwowy. Trzęsły mu się ręce, miał ściśnięte gardło. W szpitalu psychiatrycznym to, niestety, dość typowe. Mimo tego zaproponowałem mu spowiedź. Chwilę po niej wszedł do sali wyraźnie spokojniejszy i nawet lekko uśmiechnięty. Wszyscy to zauważyli. Łaska przebaczenia leczy. Dosłownie.
Ks. Dariusz Kowalczyk
