Skip to content

Uroczystość Wszystkich Świętych 01.11.2026

Osiem błogosławieństw jest ewangelią dzisiejszej uroczystości, bo jest portretem zbiorowym mieszkańców nieba. Jezus „widząc tłumy, wyszedł na górę” i usiadł, w postawie nauczyciela ogłaszającego naukę z powagą. To nowy Mojżesz na nowej górze, ale zamiast „nie będziesz” pada osiem razy „błogosławieni”. Makarioi. Szczęśliwi szczęściem, które nie zależy od okoliczności, bo pochodzi od Boga. Gramatyka błogosławieństw jest paradoksem w każdej linijce. Szczęśliwi ubodzy, zasmuceni, cisi, głodni, miłosierni, czystego serca, wprowadzający pokój, prześladowani. Świat czyta tę listę jak spis przegranych, niebo zaś jak listę obecności. Pierwsze i ósme błogosławieństwo mają obietnicę w czasie teraźniejszym: „albowiem do nich należy królestwo niebieskie”, środkowe zaś w przyszłym. Klamra teraźniejszości obejmuje ciąg przyszłości. Królestwo już należy do ubogich w duchu i prześladowanych, a pocieszenie, ziemia, nasycenie, miłosierdzie, widzenie Boga i synostwo dopiero nadchodzą. Tak żyją święci, już w posiadaniu, jeszcze w drodze. Ostatnie błogosławieństwo przechodzi z trzeciej osoby w drugą: „błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was”. Ewangelia patrzy słuchaczom w oczy. Świętość przestaje być teorią, staje się adresem. „Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”. Augustyn widział w błogosławieństwach drabinę doskonałości, od ubóstwa ducha po pokój, Tomasz zaś szkic szczęścia, do którego prowadzą dary Ducha. Dzisiejsza uroczystość czyta je najprościej, jako osiem bram, którymi niezliczony tłum wszedł tam, gdzie „otrze Bóg z ich oczu wszelką łzę”. Każda z bram jest wciąż otwarta.

Ks. Krzysztof Młotek