Skip to content

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa (Boże Ciało) 04.06.2026

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa jest jedną z najważniejszych uroczystości w Kościele katolickimJej początki sięgają XIII wieku. Wprowadzenie tej uroczystości do kalendarza liturgicznego poprzedziły objawienia bł. Julianny (1193-1258), przeoryszy augustianek z klasztoru Mont Cornillon niedaleko Liège (Belgia). Pod wpływem tych objawień biskup Robert ustanowił w 1246 r. takie święto dla diecezji Liège i w tym samym roku odbyła się pierwsza procesja eucharystyczna. Następnie papież Urban IV (1261-1264), który wcześniej był archidiakonem katedry w Liège i patriarchą Jerozolimy, w roku 1264 bullą Transiturus wprowadził to święto w Kościele powszechnym jako festum Corporis Christi („święto Ciała Chrystusa”). W Polsce po raz pierwszy wprowadzono uroczystość Bożego Ciała w diecezji krakowskiej, płockiej i wrocławskiej w 1320 roku. Zwyczaj organizowania procesji Bożego Ciała w Rzymie, od Bazyliki św. Jana na Lateranie do Bazyliki Matki Bożej Większej (via Merulana), przywrócił Jan Paweł II w pierwszym roku swojego pontyfikatu. Zwyczaj ten został bowiem zawieszony w 1870 r., po upadku Państwa Kościelnego.

Jezus Chrystus ustanowił Eucharystię – sakrament swojego Ciała i swojej Krwi – podczas Ostatniej Wieczerzy. Eucharystia (gr. eucharistia – dziękczynienie) jest więc pamiątką Ostatniej Wieczerzy oraz sakramentalnym uobecnieniem męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. „Przez ustanowienie Eucharystii podczas Ostatniej Wieczerzy – przypomina nam Benedykt XVI – Jezus nadał temu aktowi ofiary trwałą obecność. Antycypuje On swoją śmierć i zmartwychwstanie, dając już w owej godzinie swoim uczniom siebie samego w chlebie i winie, swoje ciało i swoją krew jako nową mannę (por. J 6,31-33)” (Deus caritas est, nr 13).

Kościół od samych początków dawał wyraz swojej wierze w realną obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie i dlatego uczynił Eucharystię centrum swojego życia oraz kultu Nowego i Wiecznego Przymierza. Komunia święta, będąca najściślejszym zjednoczeniem ze Zmartwychwstałym i żyjącym Chrystusem, jest zadatkiem życia wiecznego i przyszłego zmartwychwstania. Przyjmując uwielbione Ciało Chrystusa, zostajemy wszczepieni w Jego życie i otrzymujemy obietnicę uczestnictwa w Jego chwale. Jezus obecny w Eucharystii jest szczytem i źródłem całego życia chrześcijańskiego.

Z „kultu eucharystycznego” (medytacja, adoracja) powinien zatem rodzić się „sakramentalny styl” życia chrześcijanina (Benedykt XVI). Krocząc dzisiaj za Chrystusem-Eucharystią, przyrzeknijmy sobie i postarajmy się o to, aby od „Eucharystii sprawowanej” przechodzić do „Eucharystii przeżywanej”: od wyznawanego misterium wiary do odnowionego życia z wiary.

o. Edmund Kowalski CSsR

Bierzmowanie w naszym kościele

W minioną sobotę 30.05.2026 na Mszy Świętej o godzinie 16, 60 dziewcząt i chłopców, w większości uczących się na co dzień w Szkole Podstawowej nr. 4, przyjęło Sakrament Bierzmowania. Uroczystości przewodniczył i sakramentu udzielił ks. bp. Damian Muskus. Młodzież została wsparta modlitwą licznie zgromadzonych rodzin i wiernych naszej parafii, a także dyrekcji szkoły z jej dyrektorem Marcinem Słoczyńskim. Szczególne podziękowanie kierujemy na ręce ks. proboszcza Edwarda i katechety Pana Adriana, którzy tę młodzież przygotowali do przyjęcia Sakramentu Bierzmowania.

Zamieszczamy link do zdjęć z możliwością nieodpłatnego pobrania pamiątkowych ujęć:

https://drive.google.com/drive/folders/1SjpYat58yQcmpK8HD2SrzQMmI_7G7xQa?usp=sharing

Poniżej fragment uroczystości zawierający sam obrzęd udzielenia Sakramentu Bierzmowania przez bp. Damiana Muskusa. Szersze fragmenty całości uroczystości jeszcze w tym tygodniu.

Uroczystość Najświętszej Trójcy 31.05.2026

Ktoś powiedział, że jeżeli spotyka człowieka, który uważa, że poznał Boga, to oznacza, że niewiele wie o Bogu, ponieważ człowiek nie jest w stanie ogarnąć swoim umysłem tego, kim jest Bóg. W Boga wierzymy i Bogu wierzymy, ale nie jesteśmy w stanie zamknąć Go w ramach naszego ludzkiego rozumowania. Od tego stwierdzenia trzeba wyjść, gdy chcemy mówić dzisiaj o Trójcy Świętej.

Trójca Święta to trzy Osoby Boskie: Ojciec, Syn i Duch Święty. Tak jak istotą wiary jest relacja i zaufanie, tak samo istotą życia Trójcy Świętej jest relacja między Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Trzy Osoby Boskie nie są jednak trzema bogami, lecz jednym Bogiem w trzech Osobach. Bóg Ojciec jest Tym, który stwarza i daje życie. Syn Boży jest Tym, który przyjmuje dar Ojca, ukazuje człowiekowi oblicze Ojca i pełni Jego wolę. Duch Święty jest Tym, który objawia i rozlewa miłość Ojca i Syna oraz udziela ludziom Bożych darów.

Bóg, w którego wierzymy jako chrześcijanie, objawia się nam jako kochający i miłosierny Ojciec, jako współczujący i bliski człowiekowi Syn oraz jako nieustannie towarzyszący nam Duch Święty.

Takie oblicze Boga jest inne od wszystkich bóstw, w które wierzyli i wierzą ludzie na przestrzeni historii świata. To przesłanie słyszymy dzisiaj w pierwszym czytaniu z Księgi Wyjścia: „Pan, Pan, Bóg miłosierny i litościwy, cierpliwy, bogaty w łaskę i wierność”.

Człowiek, który odkrywa prawdziwe oblicze Boga, zaczyna inaczej żyć. Jest to życie oparte na wierze, zaufaniu, bliskości i doświadczeniu Bożej opieki. Możemy to doświadczenie porównać do zaufania, jakim dziecko darzy kochających rodziców — mamę i tatę. Takiemu dziecku nie przychodzi nawet na myśl, że rodzice chcą wyrządzić mu krzywdę. Dlatego bez buntu wykonuje ich polecenia, które przyjmuje jako dobre. Nie chodzi tutaj jednak tylko o wykonywanie poleceń, ale o zaufanie i miłość, które są fundamentem relacji dziecka do rodziców.

Trójca Święta to nie jakiś wytwór ludzkiej filozofii czy jedynie temat traktatu teologicznego. To Bóg, który objawia się jako Ojciec, Syn i Duch Święty. Kto odkryje takiego Boga, nie pozostaje już błąkającą się po ziemi sierotą. Żyje jako dziecko Boga Ojca, brat lub siostra Jezusa Chrystusa oraz pielgrzym prowadzony przez Ducha Świętego.

W dzisiejszą uroczystość Trójcy Świętej warto zastanowić się, jakie są najważniejsze relacje w moim życiu. Od kogo przyjmuję dobro i z kim dzielę się dobrem? Z kim dzielę się swoim życiem? Komu ufam i kogo obdarzam zaufaniem? Kto jest dla mnie wsparciem i kogo ja wspieram? Jakie miejsce w tej sieci relacji zajmuje moja relacja do Boga Ojca, Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego?

Zakończmy dzisiejsze rozważanie krótką modlitwą:

Ciebie, Boga Ojca niezrodzonego, Ciebie, Syna Jednorodzonego, Ciebie, Ducha Pocieszyciela, całym sercem i ustami wyznajemy, chwalimy i błogosławimy.

o. Paweł Drobot CSsR

XXV PIKNIK PARAFIALNY z okazji DNIA MATKI 24.05.2026

W tym roku Piknik Parafialny naszej wspólnoty wypadł w Niedzielę Zesłania Ducha Świętego. Wspólne świętowanie Dnia Matki nie mogło się więc nie udać! Począwszy od wspaniałej pogody przez radosny koncert dla mam, anielską kuchnię ks. Marka, występy zespołu Muzyczna Alternatywa, wyśmienite wypieki naszych parafian, na mnogości atrakcji kończąc. Jak co roku ogromną popularnością cieszyła się loteria fantowa ze wspaniałymi, różnorodnymi nagrodami, a że każdy los wygrywał, dzieci i dorośli odchodzili zadowoleni z najróżniejszymi (często zaskakującymi) wygranymi. Również IX bieg na Jazach zgromadził jak zwykle wielu chętnych (często całe rodziny) do sportowej rywalizacji, a emocje przed metą studzili strażacy, robiąc kurtynę wodną, z której wszyscy chętnie korzystali. Oczywiście można było też z nimi porozmawiać i oglądnąć wyposażenie wozu strażackiego. Było też stanowisko krótkofalowców, dorośli chętnie kupowali sadzonki z pięknego ogrodu parafialnego, dzieci szalały na dmuchańcach i sprawnościowych torach przeszkód i korzystały ze stanowisk z balonami, watą cukrową i malowaniem twarzy. Natomiast najwięcej zachwytów, przytulania, głaskania i marchewki od małych i dużych parafian otrzymały alpaki! Bardzo podobał się też wszystkim profesjonalny występ iluzjonisty Michała. Nikt z parafian oraz gości nie mógł wyjść ani głodny, ani znudzony. Dziękujemy wszystkim, którzy przyszli wspólnie spędzić to popołudnie. Cieszymy się, że jak co roku przyjechali do nas też księża, którzy w naszej parafii pracowali i za których nadal się modlimy. Wszystkich zapraszamy już za rok!

Zapraszamy na relację fotograficzną:

https://drive.google.com/drive/folders/1QUEdYDsRAk2nWDRrNF1jtjgHnjp2HVK3?usp=sharing

oraz skrót wideo:

Niedziela Zesłania Ducha Świętego 24.05.2026

„Wszyscy zostaliśmy napojeni jednym Duchem” (1 Kor 12,13) – jak słyszeliśmy w drugim czytaniu, zaczerpniętym z Pierwszego Listu do Koryntian. I to jest chyba najważniejsze przesłanie dzisiejszej liturgii słowa.

Bo niezwykle ważne jest, abyśmy uświadomili sobie, że zesłanie Ducha Świętego to nie tylko wydarzenie historyczne, które dokonało się pięćdziesiąt dni po zmartwychwstaniu Jezusa w Wieczerniku, gdzie wciąż jeszcze przerażeni uczniowie zebrali się w dniu żydowskiego święta Szawuot – Święta Tygodni. Ale zesłanie Ducha Świętego dokonuje się tu i teraz – Bóg każdego z nas nieustannie napełnia swoim Duchem, wydobywając z nas dobro i piękno, które w nas zaszczepił, a które tak często na skutek naszych ludzkich grzechów i słabości nie może się przebić i pozostaje w nas głęboko ukryte. Do tego stopnia, że często nawet my sami nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile w każdym z nas jest dobra i jak bardzo jesteśmy piękni – bez względu na to, w jaki sposób ocenia nas współczesny świat, posługujący się dość swoistymi kanonami piękna.

Dając nam Ducha Świętego i wydobywając z nas to, co najlepsze, Bóg z jednej strony odnawia w nas swój obraz i podobieństwo. Duch Święty, którego Bóg posyła, sprawia bowiem, że na nowo stajemy się takimi ludźmi, jakimi On powołał nas do życia i do wspólnoty ze sobą, a nie takimi, którzy przez grzech zniekształcili w sobie Boży obraz i podobieństwo. Z drugiej zaś strony dar Ducha Świętego sprawia, że stajemy się nowym Ludem Bożym – nowym, to znaczy odmienionym, bo na nowo zwróconym ku Bogu, a tym samym uzdolnionym do głoszenia prawdy o zmartwychwstaniu Chrystusa, który wciąż żyje pośród nas.

Tak jak to opisuje autor Dziejów Apostolskich: „Gdy wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić” (Dz 2,4). Mówili obcymi językami, ale ponieważ głosili chwałę Pana Boga, wszyscy nawzajem się rozumieli – ich głosy brzmiały niczym niebiański chór, dźwięcznie wyśpiewujący Bożą cześć. Choć tak bardzo różnimy się pod wieloma względami, to jednak stając przed Bogiem i z mocy Ducha Świętego głosząc Jego chwałę, jesteśmy nowym Ludem Bożym, zjednoczonym i zwróconym ku Bogu.

Gdy wyznajemy wiarę w Boga słowami wypowiadanymi podczas każdej niedzielnej Mszy Świętej, mówimy, że wierzymy w Ducha Świętego, który jest Ożywicielem. Już pierwsze wersety Pisma Świętego mówią nam o Bogu – Ożywicielu, gdy autor natchniony w poetycki sposób opisuje stworzenie człowieka i pisze, że Bóg „tchnął w jego nozdrza tchnienie życia” (por. Rdz 2,7). Owo tchnienie to działanie Ducha Świętego. I tak jak wtedy Duch ożywił człowieka, tak i dziś nas ożywia, wyzwalając z duchowej ospałości.

Św. Jan Paweł II w encyklice Dominum et Vivificantem pięknie pisał o tym, jak Duch Święty działa w sercu człowieka, który zdecyduje się zrobić Mu przestrzeń. Pisał, że Duch Święty „zamienia wewnętrzny nieurodzaj dusz w urodzajne pola łaski, On «rozlewa» w nas życie Boga (…) sprawia, że chcemy (…) działać i myśleć według reguł zostawionych nam przez Jezusa w Ewangelii. Ożywiciel wzmacnia nasze duchowe siły, podtrzymuje w nas nadzieję. Pomaga nam wydobywać się ze śmierci grzechu i każdej innej śmierci. Ciągle nam przypomina, że jesteśmy umiłowanymi dziećmi Boga i dziedzicami Jego królestwa”.

Dzień Pięćdziesiątnicy był dla apostołów momentem przełomowym, bowiem od tej chwili zaczęli odważnie i wbrew wszelkim przeciwnościom głosić Ewangelię. Niech i dla każdego z nas, napełnionego Duchem Świętym, ten dzień będzie momentem przełomowym – momentem odważnego wyjścia w świat z tą świadomością, że jesteśmy ukochanymi dziećmi Pana Boga, i mówienia o tym wszystkim, którzy wciąż pozostają zamknięci w swoich lękach i ciemnościach. Amen.

o. Arkadiusz Buszka CSsR

Pierwsza Komunia Święta w naszej parafii

Dzisiaj w Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, 66 dzieci uczących się w Szkole Podstawowej nr 4 przystąpiło w naszej wspólnocie po raz pierwszy do Komunii Świętej. Dzień wcześniej, wraz z rodzinami przystąpiły one oczywiście po raz pierwszy do spowiedzi św. To wielkie przeżycie zarówno dla dzieci jak i ich najbliższych, a także dla całej wspólnoty parafialnej, ponieważ świadczy o wypełnianiu przez rodziców postanowienia wyrażonego przy Chrzcie Świętym o wychowywaniu dzieci w wierze katolickiej. Nie tylko rodzice, ale i my wszyscy poprzez modlitwę i dobry przykład mamy wspierać dzieci w częstym przystępowaniu do sakramentów i wzrastaniu w wierze. Piękna liturgii, wzruszenia, przejęcia i radości na twarzach zgromadzonych na dwóch Mszach św. o godz. 10.00 i 12.00 dzieci i ich najbliższych, nie była w stanie zakłócić niesprzyjająca niestety pogoda.

Życzymy wszystkim dzieciom, aby nie tylko przez nadchodzący Biały Tydzień, ale przez wszystkie kolejne dni zachowały w sobie tę czystość i przyjaźń z Jezusem. Niech idąc z Nim za rękę przez życie i często przystępując do sakramentów, uczą się kochać Boga i ludzi.

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego 17.05.2026

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego wyraża znamienny paradoks. Z jednej strony wskazuje na odejście zmartwychwstałego Pana, gdy w obecności Apostołów uniósł się w górę i „obłok zabrał Go im sprzed oczu”. Z drugiej – zawiera Jego obietnicę: „oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Ten paradoks odzwierciedla samo sedno wiary chrześcijańskiej, czyli zmysłową nieobecność pośród nas Boga, który objawił siebie w Jezusie Chrystusie, oraz Jego obecność i skuteczne wsparcie okazywane każdemu, kto z Nim związał swe życie i losy.

Wstępując do nieba, Jezus definitywnie zakończył najbardziej niezwykły czas w dziejach ludzkości, który nastał wraz z wcieleniem Syna Bożego wtedy, gdy Maryja wypowiedziała w Nazarecie: „Niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1, 38). Jezus jako człowiek został poczęty, urodził się i dorastał, a także musiał umrzeć. Ale Jego życie i śmierć nie należały jedynie do porządku naturalnego, co znalazło potwierdzenie w Zmartwychwstaniu. Przez 40 dni, które potem nastąpiły, Zmartwychwstały, ukazując się swoim uczniom, umocnił w nich dar niezłomnej wiary, że zostali wybrani do przeżycia absolutnie wyjątkowej obecności Boga, a zatem są powołani do dawania wiarygodnego świadectwa. W świecie, w którym żyjemy, fizyczna obecność Jezusa Chrystusa nie mogła trwać bez końca, co odróżnia doczesność od wieczności.

Na takim fundamencie trwa i umacnia się nasza nadzieja. Rozważając wskrzeszenie Jezusa z martwych i posadzenie Go przez Ojca „po swojej prawicy na wyżynach niebieskich”, św. Paweł Apostoł zwraca się do chrześcijan w Efezie, a zarazem do chrześcijan wszystkich czasów, składając życzenie: „Bóg Pana naszego, Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały (…) niech da wam światłe oczy serca, byście wiedzieli, czym jest nadzieja, do której On wzywa, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i czym przeogromna Jego moc względem nas wierzących – na podstawie działania Jego potęgi i siły”. Te słowa niosą wezwanie nie tylko do głębokiej refleksji teologicznej, lecz także, a nawet przede wszystkim, do pobożnej kontemplacji i medytacji. Częsty błąd polega na tym, że poprzestajemy na dociekaniach w celu zrozumienia wiary, nie godząc się na pokorne uznanie, iż rzeczywistość Boga i Jego działania przerastają wszystkie nasze o Nim wyobrażenia i pokusy racjonalizacji wiary w Niego.

W Ewangelii według św. Mateusza pojawia się wzmianka, że będąc świadkami odejścia Jezusa, „niektórzy jednak wątpili”. Ale w co wątpili? Przecież nie w to, na co patrzyli i co widzieli. Kluczem do odpowiedzi na to pytanie są słowa Jezusa: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi”. Wniebowstąpienie nie oznacza porzucenia uczniów ani zdania ich wyłącznie na siebie. Podczas gdy oni, oddając Mu pokłon, obawiali się, że nie uniosą ciężaru i wyzwań świadczenia o Nim, Jezus zapewnia ich o radykalnie nowym sposobie swej obecności w świecie. Jego słowa wkrótce zyskają potwierdzenie, kiedy w dniu Zesłania Ducha Świętego niewielkie grono Apostołów stanie się zaczynem Kościoła.

Ks. prof. Waldemar Chrostowski

VI Niedziela Wielkanocna 10.05.2026

Dzisiejsza Ewangelia stawia przed nami bardzo proste, ale jednocześnie bardzo wymagające pytanie: czy ja naprawdę kocham Jezusa? Bo Jezus nie mówi dziś o uczuciach, nie mówi o pięknych deklaracjach, ale mówi konkretnie: „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania” oraz „Kto Mnie miłuje, będzie zachowywał moje słowo”. A więc miłość do Boga nie polega tylko na tym, że przyjdę do kościoła, że się pomodlę, że coś poczuję. Prawdziwa miłość sprawdza się w codziennym życiu. Objawia się w tym, jak żyję, jakie podejmuję decyzje, jak traktuję drugiego człowieka.

Żyjemy dziś w świecie, w którym jest bardzo dużo słów. Każdy coś mówi, każdy coś komentuje, każdy ma swoją opinię. Telewizja, internet, smartfon – ciągle ktoś do nas mówi. My też ciągle coś mówimy. Piszemy wiadomości, komentujemy, odpowiadamy, czasem bardzo szybko, bez zastanowienia. Ile razy zdarzyło się, że ktoś coś napisał, a potem żałował? Ile razy słowo kogoś zabolało? Ile razy sami zostaliśmy zranieni przez czyjeś słowa?

Warto spojrzeć na swoje życie i zobaczyć, co się dzieje: jest mnóstwo słów, ale coraz mniej prawdziwych relacji. Rozmawiamy dużo, ale często powierzchownie. Używamy wielkich słów: miłość, prawda, dobro, ale one tracą swoją wartość, bo nie idą za nimi czyny. Nawet o sprawach poważnych potrafimy mówić lekko, żartować ze zła, śmiać się z grzechu. Człowiek zaczyna się przyzwyczajać i przestaje widzieć, co jest naprawdę dobre, a co złe. I w to wszystko wchodzi dziś Jezus ze swoim słowem: „Kto Mnie miłuje, będzie zachowywał moje słowo”. Czyli nie wystarczy słuchać, nie wystarczy wiedzieć. Trzeba żyć tym słowem.

Niestety, częściej zdarza się, że bardziej słuchamy świata niż Boga. Bardziej liczymy się z opinią ludzi niż z tym, co mówi Ewangelia. Przez to pojawia się problem. Mówimy, że wierzymy, mówimy, że kochamy Boga, ale żyjemy po swojemu.

A Jezus mówi jasno: miłość poznaje się po tym, czy zachowujesz moje słowo.

To nie jest łatwe. Bo słowo Boże czasem wymaga. Czasem trzeba z czegoś zrezygnować. Czasem trzeba iść pod prąd. Czasem trzeba powiedzieć „nie”, kiedy inni mówią „tak”. Czasem trzeba mieć odwagę, żeby się nie zgodzić, żeby nie milczeć, żeby stanąć po stronie prawdy.

Na szczęście w tym naszym zagubieniu Jezus nie zostawia nas samych. Nasz Zbawiciel daje nam Ducha Świętego. Mówi: „Nie zostawię was sierotami”. Jako uczniowie Jezusa nie jesteśmy sami. Duch Święty daje siłę, pomaga podejmować dobre decyzje. Bez Niego trudno byłoby żyć według słowa Boga. To On uzdalnia nas do miłości, której sami z siebie często nie potrafimy. To On przemienia serce, daje łaskę, żeby przebaczyć, żeby powstać po upadku, żeby zacząć od nowa. Z Nim jest to możliwe.

Spróbujmy dziś spojrzeć bardzo konkretnie na swoje życie. Jak wygląda moje słuchanie słowa Bożego? Czy ja w ogóle sięgam po Pismo Święte? Czy pozwalam, żeby ono mnie zmieniało? Czy raczej wybieram tylko to, co mi pasuje? I wreszcie najważniejsze pytanie: czy moje życie jest zgodne z tym, co mówi Jezus? Bo na końcu nie chodzi o to, ile razy usłyszałem Ewangelię. Chodzi o to, czy nią żyłem.

„Kto Mnie miłuje, będzie zachowywał moje słowo”. To jest bardzo konkretne. To jest droga do szczęścia. Bo tylko życie według słowa Boga prowadzi do życia wiecznego.

Dlatego dziś nie chodzi tylko o decyzję jednego dnia. Chodzi o codzienny wybór: komu wierzę bardziej – Bogu czy światu. A zdanie, które warto zapamiętać, jest proste: wiara, która nie zmienia życia, jest tylko słowem – a nie spotkaniem z Jezusem.

o. Łukasz Baran CSsR

V Niedziela Wielkanocna 03.05.2026

1. Ja jestem drogą – powiedział Jezus. To ważne. Nie po wiedział, że jest celem drogi, jej kresem czy czymś podobnym. Nie powiedział też, że jest odpoczynkiem po drodze, po trudach pielgrzymowania. Nic podobnego! Jezus po wiedział, że jest Drogą. A więc tym wszystkim, co dzieje się w człowieku, który żyje i idzie przez życie. Jezus jest z nim. Jest z nami, z każdym z nas. Jezus jest ze mną, kiedy ruszam w drogę życia, kiedy jestem zmęczony, poraniony, kiedy jestem pełen nadziei, że będzie dobrze czy nawet lepiej. Ale też wtedy, kiedy nadzieje mnie opuszczają, kiedy dawni przyjaciele stają się moimi nieprzyjaciółmi, kiedy mnie oskarżają lub skazują. Szczególnie wówczas Jezus jest moim wiernym Przyjacielem, który mnie nie opuszcza, nie zdradza, nie wypiera się mnie nawet wtedy, kiedy grzeszę. Ponieważ nazwał się Drogą, Jezus jest zawsze ze mną na drodze życia. Jest wszystkim, co na niej pozytywne. Nie idę więc do Jezusa, ale idę z Jezusem. Nigdy nie jestem sam, opuszczony, porzucony. Warto o tym wiedzieć, szczególnie w chwilach trudnych. Ponieważ życie jest walką z grzechem, z pokusami, z atakami złego ducha, Jezus pomaga mi w tej walce, wzmacnia moje siły lub opatruje moje rany. Ponieważ Jezus nazwał się Drogą, jest zawsze z człowiekiem. Nie ma w ludzkim życiu takiej sytuacji, w której On nie byłby obecny. Jest nawet w życiu tego, kto grzeszy, kto z Bogiem walczy, kto chce zniszczyć Jego Kościół. Także z takim człowiekiem jest Bóg, sugerując na różne sposoby, aby się nawrócił, zszedł z drogi zła. Pismo Święte zawiera wiele wskazań o drodze. Mówi wiele na temat dróg i ścieżek. Wszystkie one kumulują się w Jezusie, który nazwał się Drogą.

2. Ja jestem prawdą – dodaje Zbawiciel. Nie mówi, że po wie nam, czym jest prawda, że nam ją wskaże, że nas jej na uczy. Nic podobnego! Mówi natomiast, że On jest Prawdą. Jezus utożsamia się z prawdą. Nie pozna się Boga inaczej, jak tylko we wspólnocie z Nim. Nie wystarczy mówić o Bogu, pisać o Nim mniej czy bardziej mądre traktaty, rozprawiać filozoficznie o tym, kim jest, a kim nie. Boga poznaje się naj lepiej i najbardziej, kiedy nawiązuje się z Nim wspólnotę życia. Prawda to nie wyłącznie zgodność tego, co się mówi, z rzeczywistością, z faktami, z przekonaniem o rzeczywistości. To nie tylko brak kłamstwa. Prawda to także jakiś rodzaj duchowej podstawy pod życie albo to, co życiu i temu, co ono z sobą niesie, nadaje sens, jakby „rozgrzewała” serce i umysł, rozpalała je do czynienia dobra, miłości i sprawiedliwości. Jednym słowem, prawda rodzi do życia, niczym wiosna, która rozbudza śpiącą na turę. Włoskie określenie prawdy (verità) ma ten sam rdzeń co słowo „wiosna” (ver-veris). A zatem prawda ma wiele z wio sny. Kto żyje w prawdzie, jest pełen radości i życia. Jaśnieje od słońca. Przywraca radość tam, gdzie jest smutek. Dzieje się tak, bo skoro Jezus nazwał siebie także drogą i życiem, to wszędzie tam, gdzie On jest, obecna jest też radość, nadzieja, przyjaźń, zgoda, pojednanie, czyli wszystko to, co stano wi o prawdziwym, autentycznym, pełnym życiu. I odwrotnie: gdzie brak prawdy, umiera życie, zanika radość, gaśnie nadzieja. Ludzie zaczynają ze sobą walczyć, bać się jedni drugich, unikać siebie. Każdy więc, kto walczy z Bogiem, zwalcza też i prawdę. Jej miejsce zajmuje wówczas kłamstwo.

3. Ja jestem życiem – kończy Jezus. Czy jesteśmy w stanie opisać w pełni, czym jest życie? Myślę, że to niemożliwe. Jezus nie mówi, że wskaże nam drogę prowadzącą do życia, ale że On sam jest Życiem. Prawdziwie żyje się wyłącznie we wspólnocie z Jezusem, który jest Życiem i źródłem życia dla innych. Dlatego mówił: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię (Mt 11, 28). Nasze prawdziwe życie nie jest w nas, ale poza nami. Kto o tym nie wie lub to ignoruje, ten nie żyje naprawdę. Wydaje mu się, że żyje, ale wyłącznie egzystuje. Kogoś takiego łatwo złamać może cierpienie, które przychodzi znienacka, choroba, która nie puka i nie pyta, czy ma pozwolenie na wejście. Tylko ten, kto żyje we wspólnocie z Jezusem-Życiem, zdoła pokonać różnego rodzaju przeciwności losu, wyjść zwycięsko z każdej sytuacji. Jest w stanie pokonać nawet śmierć, wszak wierzy w Chrystusa, który zmartwychwstał. Ponieważ Jezus jest Drogą, dlatego ten, kto w Niego wierzy, kto idzie przez życie razem z Nim, nie stoi w miejscu, nie jest bierny, ale działa. Jest w drodze. Rozwija się. Poznaje prawdę o sobie i świecie, poznaje prawdę o Bogu. Ktoś taki kocha siłą Bożej miłości. Przebacza dzięki Jego łasce. Podnosi siebie i innych, którzy upadają, mocą, którą otrzymuje od Boga, Przyjaciela, Miłośnika życia. Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Nie można więc żyć prawdziwie poza Jezusem. Nie można być szczęśliwym w życiu, lekceważąc Chrystusa. I poza Nim, Zbawicielem, nie ma innego, bardziej pewnego oparcia w trudnościach, jakie niesie życie, kiedy zdąża do celu. Bóg jest autentyczną Wiosną. Tylko we wspólnocie z Nim człowiek może bujnie rozkwitać i wydawać owoce. Panie! Bądź dla mnie drogą, prawdą i życiem!

O. prof. Zdzisław Kijas

Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski

Główne uroczystości ku czci Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski odbędą się w tym roku na Jasnej Górze w sobotę 2 maja (a nie jak zwykle 3 maja) z uwagi na przypadającą dzień później V Niedzielę Wielkanocną.

3 maja Kościół katolicki w Polsce obchodzi uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Nawiązuje ona do ważnych wydarzeń z historii Polski: obrony Jasnej Góry przed Szwedami w 1655 r., ślubów króla Jana Kazimierza – powierzenia królestwa opiece Matki Bożej, a także do uchwalenia Konstytucji 3 Maja.

Uroczystość została ustanowiona na prośbę biskupów polskich po odzyskaniu niepodległości po I wojnie światowej. Oficjalnie święto obchodzone jest od 1923 r. W 1920 r. zatwierdził je dla Kościoła w Polsce papież Benedykt XV. Po reformie liturgicznej w 1969 r. święto zostało podniesione do rangi uroczystości.

Święto wyraża wiarę narodu w szczególną opiekę Bożą, jakiej Polacy doświadczali i doświadczają za pośrednictwem Maryi. Jej kult jako Królowej Polski jest bardzo stary. Przykładem może być „Bogurodzica”, najstarsza polska pieśń religijna, która przez wieki pełniła rolę narodowego hymnu.

W czasie najazdu szwedzkiego, 1 kwietnia 1656 r. w katedrze lwowskiej, przed cudownym wizerunkiem Matki Bożej Łaskawej król Jan Kazimierz złożył uroczyste Śluby, w których m.in. zobowiązywał się szerzyć cześć Maryi, wystarać się u papieża o pozwolenie na obchodzenie Jej święta jako Królowej Korony Polskiej, a także zająć się losem chłopów i zaprowadzić w państwie sprawiedliwość społeczną.

Temu uroczystemu wydarzeniu towarzyszyło odśpiewanie litanii do Najświętszej Panny. Nuncjusz apostolski dodał do tej modlitwy wezwanie „Królowo Korony Polskiej, módl się za nami”, które zgromadzeni biskupi i senatorowie trzykrotnie powtórzyli.

Szczególne związanie kultu Maryi, Królowej Korony Polskiej, z Jasną Górą nastąpiło 8 września 1717 r., kiedy to dokonano koronacji jasnogórskiego obrazu, co uznano za koronację Maryi na Królową Polski.

Wezwanie „Królowo Polski” zostało na stałe wpisane do Litanii Loretańskiej w 1908 r., kiedy zezwolił na to papież Pius X. W tym samym roku ustanowił on też święto Królowej Polski dla diecezji lwowskiej.

Po uzyskaniu niepodległości przez Polskę biskupi zwrócili się do Stolicy Apostolskiej z prośbą rozszerzenia tego święta na cały kraj. Jako datę zaproponowano dzień 3 maja, na pamiątkę pierwszej polskiej Konstytucji, która realizowała część ślubowań króla Jana Kazimierza. Święto zatwierdzone zostało oficjalnie w 1920 r. przez papieża Benedykta XV.

W 300. rocznicę królewskich ślubów, nową ich wersję opracował przebywający wówczas w miejscu internowania Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński.

Jasnogórskie Śluby Narodu – po uwolnieniu Prymasa – złożył uroczyście na Jasnej Górze Episkopat Polski 26 sierpnia 1956 r. w uroczystość Matki Boskiej Częstochowskiej w obecności miliona wiernych. 10 lat później, 3 maja 1966 r. tam właśnie odbyły się centralne uroczystości milenijne chrztu Polski. Dokonano wówczas aktu zawierzenia Matce Bożej i powierzenia narodu polskiego Jej opiece na kolejne 1000 lat.